Wzywajmy pomoc, gdy tylko ktoś jej potrzebuje. Bez zwłoki, natychmiast

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Zgiet
Agata Sawczenko

Wzywajmy pomoc, gdy tylko ktoś jej potrzebuje. Bez zwłoki, natychmiast

Agata Sawczenko

Jest już pierwsza śmiertelna ofiara mrozów. To 46-letni mężczyzna. Zamarzł na nasypie kolejowym. Aby nie dopuścić do podobnych tragedii, miasto patroluje straż miejska i streetworkerzy

Nie wiem, co bym robił w takie mrozy. Na podwórku przecież bym zamarzł - mówi pan Lucjan. Od kilkunastu lat jest bezdomny.

- W nocy z niedzieli na poniedziałek nocowało u nas około 100 mężczyzn - mówi Sebastian Wiśniewski, kierownik noclegowni dla mężczyzn prowadzonej przez Caritas. - Zostało nam jeszcze ponad 20 miejsc. Ale i te zaraz będą zajęte.

Można tu nie tylko się ogrzać, wypocząć na piętrowych łóżkach, ale też zjeść ciepłą zupę czy wziąć prysznic i w razie potrzeby poprosić o pomoc pielęgniarkę.

Ile osób potrzebuje takiej pomocy w Białymstoku - dokładnie nie wiadomo. Bo liczenie ich zawsze organizuje Ministerstwo Zdrowia. Ostatnio - dwa lata temu. Wtedy bezdomnych było w Białymstoku około 300. Jeśli ich liczba się nie zmieniła - dla każdego powinno wystarczyć miejsca w ogrzewalni czy noclegowni.

Bezdomnych przyjmują Stowarzyszenie Ku Dobrej Nadziei. Przy ul. Raginisa w Caritasie jest miejsce dla około 20 kobiet. Do niedawna funkcjonowała jeszcze ogrzewalnia Caritasu przy ul. Kolejowej - koło dworca. - Formalnie zamknęliśmy ją z końcem grudnia - mówi Michał Gaweł, wicedyrektor białostockiej Caritas. - Ale jeszcze cały czas przyjmujemy tam osoby bezdomne. Nie chcemy dopuścić do sytuacji, że ktoś znajdzie się na mrozie bez pomocy. A nie wszyscy jeszcze wiedzą o zmianach.

Dlaczego ogrzewalnia będzie zamknięta? - Bo zmieniła się ustawa o pomocy społecznej, która mówi o tym, że możemy przyjmować tylko osoby , które są w stanie same zająć się sobą. A ogrzewalnia przy Kolejowej to taka placówka, gdzie mogą przebywać osoby nietrzeźwe. Często zdarzało się, że nie mogły się utrzymywać na własnych nogach, nie były w stanie same funkcjonować, miały różnego rodzaju niepełnosprawności. Według ustawy takie osoby powinny trafiać do DPS-ów - tłumaczy Michał Gaweł.

Natomiast osoby pod wpływem alkoholu trafiają do izby wytrzeźwień - w ramach której zimą działa również noclegownia.

Zresztą ogrzewalnie to niejedyna pomoc, na którą mogą liczyć bezdomni. W Eleosie przy ul. Warszawskiej 47 otrzymają ciepły posiłek, paczki żywnościowe czy ciepłą odzież. Mogą wziąć kąpiel czy w ciągu dnia skorzystać ze świetlicy. Polski Komitet Pomocy Społecznej codzienne wydaje obiady, a pracownicy PCK docierają do potrzebujących z ciepłymi kocami i odzieżą.

Jednak i taka pomoc nie zawsze jest skuteczna. Bo mamy już niestety w Białymstoku pierwszą śmiertelną ofiarę mrozów. Około 46-letni martwy mężczyzna został znaleziony w niedzielę na nasypie kolejowym przy ul. Fieldorfa-Nila. W ostatni, niezwykle mroźny długi weekend karetki wyjeżdżały ponad 70 razy na dobę - również do złamań i wychłodzeń. A te - jak ostrzega Bogdan Kalicki, dyrektor białostockiego pogotowia - są bardzo groźne.

- Narażone są na nie zwłaszcza ludzie starsi, dzieci, no i osoby pod wpływem alkoholu, u których spada czujność, a ich organizm łatwiej się wychładza - mówi. - Jeśli spotkamy taką osobę - od razu wzywamy pomoc: pogotowie albo straż miejską - radzi.

- W ostatni weekend strażnicy skontrolowali 170 miejsc, w których mogą przebywać osoby bezdomne - mówi Marta Kopciewska ze Straży Miejskiej. - Znaleźli blisko 20 osób. Część z nich trafiła do swoich domów bądź izby wytrzeźwień, ale kilka - do ogrzewalni.

Agata Sawczenko

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.