Bartosz Wacławski

Życie pod napięciem

Bartosz Wacławski Fot. Wojciech Wojtkielewicz Bartosz Wacławski
Bartosz Wacławski

Kilka dni temu o ósmej rano zgasło w moim domu światło. A wraz z nim telewizja, internet, piekarnik, lodówka... Szybko się okazało, że nie wróci prędko, bo energetycy zaplanowali sobie przerwę. Do popołudnia. To tak zwana planowana przerwa.

Energetycy ją sobie planują i wpisują - zwykle tydzień przed wyłączeniem - na stronę internetową. Nikogo o swoich planach nie informują. Jak chcesz być poinformowany, to powinieneś - najlepiej codziennie - wchodzić na stronę internetową PGE i sprawdzać, co w najbliższym czasie wyłączyć chcą energetycy. Jak nie wchodzisz, to nie wiesz i żyjesz w napięciu, że napięcia nie będzie. Napięcie rośnie zresztą wprost proporcjonalnie do braku napięcia w gniazdku.

Energetycy zdają się o tym wiedzieć i proponują ułatwienie. Zamiast codziennie rano przed włączeniem poranny.pl wchodzić na stronę PGE, można skorzystać z mailowych powiadomień. Ograniczonych do regionu - w moim wypadku - podbiałostockiego. Więc się zapisałem. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że wyłączeń jest tak dużo. I są one planowane niemal codziennie. Wczoraj rano na przykład poinformowano mnie, że 23 listopada prądu nie będzie w różnych częściach Lipska. Dzień Dobry TVN przegapią też niektórzy mieszkańcy Moniek. Uprzedzam, bo nie wszyscy subskrybują newsletter PGE.

Zresztą nie dziwię się, przecież co mnie w gruncie rzeczy obchodzi, że w miejscowościach oddalonych od mojej wsi o 88,8 km i 45,9 km (najkrótszymi trasami) nie będzie w przyszłą środę prądu. Energetycy to nie informatycy, więc nie wiedzą pewnie, że można stworzyć newsletter, który będzie informował o wyłączeniach tylko w konkretnym miejscu. Podpowiadam - można.

Ale nie trzeba. Wyobrażam sobie taki idealny świat, w którym energetycy zamiast planowo wyłączać prąd, będą go tylko dostarczać.

Bartosz Wacławski

W "Porannym" pracuję od maja 2001 roku. Przez te wszystkie lata byłem reporterem, redaktorem terenowych tygodników, wydawcą, sekretarzem redakcji... Poznałem zawód z każdej strony. Uwielbiam opowiadać pozytywne historie, opisywać dobrych ludzi, szukać fajnych pozytywnych relacji. Fascynuje mnie też polityka. Niestety - mam coraz częstsze przekonanie - rzadko ma pozytywny wpływ na nas, zwykłych obywateli.

Jestem dziennikarzem odkąd pamiętam. Zacząłem jeszcze w szkole średniej od stażu w Radiu Białystok. Tam zdobywałem pierwsze szlify. I spotkałem najważniejszych zawodowych mentorów. W międzyczasie w Białymstoku powstała telewizja. Wtedy nazywała się po prostu Telewizja Białystok. Zaczynałem tam jako dziennikarz, potem pełniłem funkcje i producenta, i prowadzącego, i wydawcy programu informacyjnego.

Dziś współtworzę najfajniejsze portale w regionie: poranny.pl i wspolczesna.pl.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.poranny.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.